slideshowphoto1.jpgslideshowphoto2.jpgslideshowphoto3.jpg
Jesteś tutaj: Kleń

       

Kleń jest pierwszą rybą, którą złapałem w Odrze. To co w nim mnie urzekło to sposób jego połowu. Łowienie kleni przypomina mi bowiem łowienie w górskiej rzece. Lubię stać w samej wodzie, blisko jakiegoś przelewu i prowadzić woblera wykorzystując sam nurt rzeki. Jest czymś niepowtarzalnym widok klenia szybko wyskakującego zza kamienia do mojego woblera i agresywnie atakującego moją przynętę. Rewelacja! :)

Kiedyś klenie łapałem tylko na małe obrotówki. Najlepiej sprawdzały się czyste (tzn. bez żadnych kropek i pasków) srebrne obrotóweczki ze skrzydełkiem typu comet. Taką obrotówkę, podobnie jak woblera, można prowadzić bez zwijania żyłki wykorzystując prąd rzeki. Jednak na tego typu przynęty łapałem co najwyżej średniej wielkości klenie. Gdy w końcu nadeszła era woblerów zupełnie porzuciłem obrotówki. Teraz klenie łapię wyłącznie na woblery. Są to około 5 g. przynęty o długości od 3 do 6 cm. Poniżej widać kilka moich kleniowych woblerków.

Klenie, podobnie jak bolenie, łowię w trzech typach miejsc:
1. warkocze powstające za szczytami główek,
2. przelewy,
3. prostki.

 

W warkoczu klenie łowię rzadko. Tego typu miejsce to raczej terytorium bolenia. Często jest tak, że najpierw próbuje złowić bolenia więc zachowuje się bardzo cicho i skradam się na kolanach. Jeżeli boleń nie weźmie zakładam kleniowego woblera i obławiam całą okolicę ostrogi. Klenie lubią przebywać od strony napływowej główki tam gdzie tworzy się prąd wsteczny oraz już za główką na skraju warkocza w nieco spokojniejszej wodzie.

 

Przelewy to moje ulubione miejsca na klenia. W tych miejscach łowię ich najwięcej. Znajduje sobie dogodne miejsce powyżej przelewu i posyłam woblera w kierunku środka rzeki. Gdy tylko wobler dotknie wody szybko zamykam kabłąk i unoszę szczytówkę wędki do góry. Przynęta po łuku spływa w kierunku brzegu cały czas na napiętej żyłce. Podnosząc i opuszczając wędzisko mogę kontrolować głębokość na jakiej pracuje wobler. Brania w takim momencie są najmocniejsze bo ryba atakuje przynętę w silnym prądzie. W wartkim nurcie biorą te największe. Gdy wobler spłynie już do brzegu ściągam go powoli do siebie w tempie zależnym od siły prądu jaki jest przy brzegu. W tym momencie biorą przeważnie mniejsze klenie. Z mojego doświadczenia wynika, że więcej brań mam jeszcze przed przelewem czyli tam gdzie lustro wody jest gładkie. Zapewne wynika to z tego, że wobler jest lepiej widoczny dla ryb. Za przelewem, czyli tam gdzie woda jest już spieniona, klenie biorą rzadziej. 

Na prostkach klenie łapię rzadko. W takich miejscach nie ma raczej żadnych podwodnych przeszkód więc ryby nie mają się gdzie schować przed naporem nurtu. Jeżeli jakiś kleń weźmie w takim miejscu to przeważnie będzie on już słusznych rozmiarów.

 

Jest w sumie jeszcze jeden typ miejscówki, w którym czasami udaje mi się złapać klenia. Są ta zatoczki z wolno płynącą wodą. W takich miejscach ryby biorą jednak tylko wczesną wiosną gdy woda jest jeszcze zimna. Klenie można tu znaleźć również wtedy gdy poziom wody jest bardzo wysoki i ryby po prostu chowają się w zatoczkach.

 

Myślę, że mogę już powiedzieć "potrafię łowić klenie". Łowię je regularnie i co roku udaje mi się złapać kilka większych okazów. Jednak pomimo tego, że łowię je regularnie każdy kleń sprawia mi dużo radości i na pewno ta ryba nigdy mi się nie znudzi :)

 

 


 

stat4u